Niepokojące słowa o szlaku przez Ormuz. "Nawet, gdyby została otwarta jutro"
Tak uważa Marco Forgione, dyrektor generalny brytyjskiego Chartered Institute of Export & International Trade, zapytany o to zagadnienie przez Al Jazeerę. Jego zdaniem skutki faktycznego wyeliminowania cieśniny Ormuz ze szlaków transportu ropy i gazu w wyniku amerykańsko-izraelskiej agresji na Iran, będą odczuwalne przez wiele miesięcy, a może nawet lat.
"Nawet gdyby cieśnina została otwarta jutro, nie działałaby z poprzednią maksymalną wydajnością. Wielu przewoźników, takich jak Maersk, MSC, Hapag-Lloyd i CMA CGM, zdecydowało się na zmianę trasy i po prostu pogodziło się z tym, że dłuższe czasy transportu będą kosztami utopionymi, które będą musieli zaakceptować w perspektywie krótkoterminowej, a które nieuchronnie będą musiały zostać przeniesione na klientów" – powiedział Forgione w rozmowie z arabską agencją prasową.
Kto zagwarantuje bezpieczeństwo transportów w Cieśninie Ormuz?
Forgione powiedział, że "odbudowa zaufania przewoźników do bezpieczeństwa cieśniny będzie wymagała znacznych gwarancji bezpieczeństwa, co może zająć lata. Wydarzenia ostatnich trzech tygodni pokazały, że Iran nie musi w pełni kontrolować cieśniny, aby ją zamknąć – sama groźba min, dronów i rakiet może sparaliżować globalną żeglugę".
Jego słowa o gwarancjach bezpieczeństwa są szczególnie istotne w kontekście licznych wypowiedzi w tej kwestii amerykańskiego prezydenta. W sobotę Donald Trump ponownie zasugerował, że to nie Amerykanie, lecz inne państwa – te które korzystają z wód Ormuz – powinny, jeśli zajdzie taka potrzeba, pilnować na jej bezpieczeństwa.
"[...] Cieśnina Ormuz będzie musiała być strzeżona i kontrolowana, w razie potrzeby, przez inne państwa, które z niej korzystają — Stany Zjednoczone tego nie robią! Jeśli zostaną Państwo poproszeni, pomożemy tym krajom w ich działaniach na rzecz Ormuzu, ale nie powinno to być konieczne, gdy zagrożenie ze strony Iranu zostanie wyeliminowane. Co ważne, będzie to dla nich łatwa operacja wojskowa.
Z kolei prezydent Iranu Masud Pezeszkian, w wygłoszonym dzień wcześniej orędziu wezwał sąsiednie państwa arabskie, by "w celu ustanowienia pokoju i stabilności w regionie utworzyć regionalną strukturę bezpieczeństwa złożoną z krajów islamskich". Podkreślał w tym kontekście, że państwa arabskie nie potrzebują "obecności osób z zewnątrz w regionie".
W konsekwencji wojny Ormuz, przez którą transportuje się ok. jedną piątą światowego handlu ropą naftową i gazem, została w praktyce wyłączona z ruchu. Do Polski nie może dotrzeć gaz ziemny z Kataru. Ceny ropy poszybowały w górę, osiągając w czwartek astronomiczne 118 dolarów za baryłkę. To z kolei przełoży się na wzrosty cen towarów i usług także w Europie.